Kryzys Dubaju jako „bezpiecznej przystani” dla kapitału
Dubai, dotychczas uznawany za bezpieczną przystań finansową, stoi przed poważnym wyzwaniem w związku z wojną z Iranem. Ataki rakietowe i dronowe wywołały silne wstrząsy gospodarcze: spadki na giełdach w Dubaju i Abu Zabi sięgnęły 120 mld dol., załamała się turystyka, a ruch lotniczy i obłożenie hoteli gwałtownie spadły. Choć sytuacja częściowo się poprawiała podczas rozejmu, kolejne uderzenia podważają wizerunek emiratu jako „bezpiecznej przystani” dla kapitału. W efekcie część zamożnych inwestorów zaczęła przenosić aktywa do Singapuru i Szwajcarii, które oferują inne modele ochrony majątku: Singapur jako centrum wzrostu azjatyckiego, a Szwajcaria jako stabilna „kotwica” dla kapitału. Nie oznacza to masowego odpływu z Dubaju – wielu inwestorów jedynie dywersyfikuje ryzyko, utrzymując działalność w emiracie, ale lokując część majątku gdzie indziej. Gospodarka Dubaju wcześniej notowała silny wzrost i przyciągała rekordową liczbę milionerów dzięki niskim podatkom i dynamicznemu rozwojowi. Eksperci podkreślają, że miasto może odzyskać zaufanie inwestorów, choć jego status „bezpiecznej przystani” został podważony.



















