Kryzys tureckiego przemysłu tekstylnego
Turecki przemysł tekstylny przeżywa głęboki kryzys, który prowadzi do masowych zwolnień i zamykania fabryk. Przykładem jest zakład Sik Makas w Tokacie, gdzie w październiku zwolniono ok. 1000 pracowników po strajku, którego przyczyną był brak wypłaty pensji. Dzięki protestom udało się wywalczyć zaległe wynagrodzenia i korektę zwolnień, umożliwiającą dostęp do świadczeń, ale byli pracownicy nadal walczą o odprawy i godne warunki pracy. Branża, tradycyjnie filar tureckiej gospodarki, zatrudnia oficjalnie ok. 1,1 mln osób, często za płacę minimalną poniżej progu ubóstwa. Wysoka inflacja, drogie kredyty i przenoszenie produkcji do tańszych krajów, m.in. Egiptu, pogłębiają problemy. W ciągu trzech lat zlikwidowano 380 tys. miejsc pracy, a w 2025 r. zamknięto 4500 firm. Najpoważniejszym ciosem jest utrata rynku Unii Europejskiej, gdzie rośnie import z Chin i Bangladeszu. Po raz pierwszy od dekad udział Turcji w unijnym i globalnym rynku tekstyliów spadł do rekordowo niskiego poziomu. Przedstawiciele branży prognozują pesymistyczną przyszłość i uważają, że polityka rządu jest niewystarczająca.



















